książki o jedzeniu

10 ŚWIETNYCH KSIĄŻEK O JEDZENIU, W KTÓRYCH PRAWIE NIE MA OBRAZKÓW ANI PRZEPISÓW, ALE MIMO TO WARTO JE PRZECZYTAĆ

To jest moje bardzo subiektywne podsumowanie lektur o jedzeniu, które przeczytałam w tym roku i mogę z czystym sumieniem polecić. Wybrałam te najciekawsze, ale też chciałam, żeby było dość różnorodnie. Trochę o historii, trochę o naszych nawykach, trochę o żywieniu i produktach, trochę o produkcji żywności i o jej marnowaniu. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie lub dla swoich bliskich (bo idą święta w końcu).

To jest moje bardzo subiektywne podsumowanie lektur o jedzeniu, które przeczytałam w tym roku i mogę z czystym sumieniem polecić. Wybrałam te najciekawsze, ale też chciałam, żeby było dość różnorodnie. Trochę o historii, trochę o naszych nawykach, trochę o żywieniu i produktach, trochę o produkcji żywności i o jej marnowaniu. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie lub dla swoich bliskich (bo idą święta w końcu – czas prezentów).

Poniższe nagłówki z tytułami są odnośnikami do sklepów internetowych wydawnictw. Staram się zawsze kupować książki najbardziej bezpośrednio (żeby jak najwięcej zostało u wydawcy w portfelu). Taka moja zasada.

1
BEE WILSON “TAK DZIŚ JEMY”

No dobra, w tej książce jest trochę obrazków. Ale mogłoby ich nie być. To jest grubaśna (ponad 500 stron!) opowieść o naszych nawykach żywieniowych – obejrzanych z różnych stron, na różnych kontynentach, w różnych momentach historii. Bardzo, bardzo ciekawa i wciągająca książka, która może zmienić wasze myślenie o odżywianiu i jedzeniu w ogóle. Ze wszystkich książek w tym zestawieniu chyba też najbardziej przystępna dla każdego.

Czy wiesz, że na Islandii uprawia się banany, a w Danii jeszcze 30 lat temu nie znano czosnku? Za życia dwóch pokoleń dokonała się globalna zmiana. Tradycyjne diety oparte na ograniczonej liczbie składników ustąpiły miejsca najrozmaitszym modom i trendom, w mediach roi się od samozwańczych ekspertów żywieniowych, a my czujemy się coraz bardziej zagubieni.

Tak dziś jemy to pasjonujący reportaż o znikającej godzinie lunchu, sproszkowanych zamiennikach jedzenia takich jak Huel, braku czasu na gotowanie oraz rosnącej popularności weganizmu i Uber Eats. Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak rewolucja żywieniowa wpływa na nasze zdrowie, relacje z ludźmi i otaczający na świat – ta książka jest dla Ciebie.

Opis wydawcy

2
DOKTOR ANIA “NIE ŻRYJ GÓWIEN” / “NA COŚ TRZEBA UMRZEĆ”

Trzeba być Doktor Anią, żeby napisać dwie książki o tym samym, przy czym jedną ze słowami niecenzuralnymi, a drugą na grzecznie. To jest książka, od której warto zacząć w ogóle swoją edukację żywieniową, bo nie dość, że jest z humorem napisana (i zdecydowanie wersja z gównami jest lepsza niż ta bez gówien), to w dodatku absolutnie nie jest wojująca. Same fakty w przełożeniu na ludzki język, przyprawione odrobiną ironii. Jest rozdział o słodkich gównach i o słonych, jest o tym, dlaczego w ogóle jemy te gówna (Doktor Ani nie nabierzecie) oraz jak poszukać kompromisu (żeby nie trzeba było z wszystkich gówien rezygnować).

To nie jest książka o zdrowym odżywianiu. To książka o kompromisach, o podejmowaniu prób, o tym, że każdy z nas popełniania błędy, również te żywieniowe. O tym, że jak raz, drugi, piąty się nie uda, to nie wszystko stracone, że trzeba wstać, otrzepać się i próbować dalej. O tym, że nie warto godzić się na status typu „chujowo, ale stabilnie”.

Przygotuj się na przedstawienie kilku faktów, wyjaśnienie paru zjawisk oraz kilka propozycji wyjść alternatywnych. Książka nie wyczerpuje wszystkich tematów, raczej znajdziesz tu podpowiedzi skąd biorą się pewne procesy w twoim organizmie, jakie są konsekwencje i co możemy wspólnie wymyślić, aby wszyscy dookoła, łącznie z tobą i twoim organizmem, byli szczęśliwi, aby nie skracać sobie niepotrzebnie życia- później może jeszcze ciekawsze niż jest teraz.

Doktor Ania

3
DOKTOR ANIA “ŻYWNOŚĆ DLA DZIECI”

Od czasu, kiedy na świecie pojawiła się moja bratanica, trochę bardziej interesuję się żywieniem dzieci. Jak widzę parówki na małym talerzyku dwulatki, to mam ochotę wstać i zrobić jej jakieś mega dobre warzywne kotlety albo ugotować rosół z ekologicznej kury. No ale moja awersja do parówek i kiełbas to inna historia. A to, co się znajduje w produktach, często reklamowanych jako zdrowe, to zupełnie inna historia. Obowiązkowa pozycja dla każdej matki, ojca, babki, dziadka, ciotki, wujka, kuzynów, przedszkolanek, nauczycieli i nauczycielek, a także… kucharzy! Bo czasem naprawdę lepiej wiedzieć niż wypierać. Jak już chcemy mieć dzieci, to nie róbmy im krzywdy.

Czasem brakuje argumentów w różnego typu dyskusjach. W książce podejmuję polemikę w najpopularniejszych tematach, odpowiadam na typowe hasła rzucane przez osoby marginalizujące wpływ diety na zdrowie dzieci i dorosłych. Dostajesz gotowe argumenty, a Babcie czytając wersję papierową być może w końcu zrozumieją w czym tkwi problem.

Nie znajdziesz tu wysublimowanych epitetów, manipulacji, wprowadzania w wyrzuty sumienia. Przedstawiam przydatne informacje, podpowiadam jak radzić sobie w sytuacjach kryzysowych, ale ostateczna decyzja jak zawsze należy do Ciebie.

Doktor Ania

4
JAROSŁAW DUMANOWSKI & MAGDALENA KASPRZYK-CHEVRIAUX “KAPŁONY I SZCZEŻUJE. OPOWIEŚĆ O ZAPOMNIANEJ KUCHNI POLSKIEJ”

Jak to się dobrze czyta! Takie niby niewinne rozmowy, ale ja takie rozmowy to kocham miłością wielką, bo jakoś tak wtedy się lepiej przez te książki płynie. A tu się płynie, oj, płynie. Tyle informacji o dawnych zwyczajach, że można sto razy zgłodnieć w czasie czytania (lepiej więc nie czytać z pustym żołądkiem) i nawet ja, weganka oszustka, poczułam ochotę na zjedzenia takiego kapłona czy innego żółtonosa. Polecam bardzo!

Gdy dzisiejsi szefowie kuchni prześcigają się w wymyślaniu oryginalnych przepisów, śmiało możemy sięgnąć do zapomnianej przeszłości. Bo jak pisał osiemnastowieczny historyk Jędrzej Kitowicz, tylko coś bardzo starego może wydawać się nowe. Poczytajmy zatem o oszołamiającej europejskiej karierze szczupaka po polsku, cofnijmy się do czasów, gdy pasternak nie był tylko zabawnym słówkiem, a kucharze serwowali żółtonosy i sielanki. Wreszcie – poznajmy kulinarne przemyślenia świętych Piotra i Pawła, które na długie stulecia ukształtowały nasza żywieniową wyobraźnię.

Historia potraw to nieprzebrana skarbnica wiedzy o świecie, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Niemal w każdym daniu można znaleźć garstkę wiedzy o przyrodzie i medycynie, czubatą łyżkę antropologii i kultury, szczyptę wydarzeń historycznych. I wyrazisty posmak religii, niepodzielnie regulującej zasady odżywiania i postu.

Opis wydawcy

5
AGATA MICHALAK “O DOBRYM JEDZENIU”

Książka, którą powinien przeczytać każdy nie-weganin, który kocha mięso, ryby i sery. Bo jak już jeść te produkty odzwierzęce, to dobrze jest wiedzieć, że można to robić trochę bardziej w zgodzie z Matką Naturą i przy okazji wspierać lokalnych wytwórców. A oni nie mają lekko. Ale nie tylko o mięsie i serach jest to książka. Jest też o warzywach i owocach, o zbożach i o historycznych uprawach. W dodatku wszystko to osadzone mocno w polskich realiach, więc blisko nas. Szybko się czyta do tego, więc szczególnie polecam początkującym fleksitarianom.

Agata Michalak zebrała przedstawicieli wielu grup, dla których poprawienie jakości jedzenia w Polsce jest istotą pracy i życia. To świadomi rolnicy, hodowcy i mali przetwórcy, restauratorzy i kucharze, zarówno ci sięgający po gwiazdki Michelina, jak i ci z food trucków, i tacy, którzy buszując w archiwach, odtwarzają historyczne receptury. To kulinarni aktywiści, walczący o sensowne menu w szkolnych stołówkach, o rozwój polskiego serowarstwa, handlowcy, którzy towar dobierają wybrednie i specjalizują się wyłącznie w produktach najwyższej klasy. Pokaźną grupę stanowią naukowcy: entuzjaści dawnych odmian, dbający o nasiona jak o klejnoty, i szalony etnobotanik, który pasją zbierania dzikich roślin jadalnych zaraził już tysiące osób. Oni wszyscy pokazują, że da się wiele zdziałać, i pokazują, jak to robić.

Agnieszka Kręglicka, fragment wstępu

6
MARTA ZARASKA “MIĘSOHOLICY. 2,5 MILIONA LAT MIĘSOŻERCZEJ OBSESJI CZŁOWIEKA”

Długo się zbierałam do tej książki, bo to prawie 400 stron słów o samym mięsie, więc czułam, że to może być bolesne doświadczenie. Ale wcale nie było. To nie jest książka “radykalna”, która namawia do nie jedzenia mięsa. Nie przeczytacie w niej żadnych haseł o mięsożercach-mordercach. Poznacie jednak calusieńką historię człowieka, który bardzo mocno “przeewoluował” w swojej mięsożerności. Niektóre tezy być może są dość kontrowersyjne, ale jak każde tezy w tym temacie, warte przepuszczenia przez swój własny filtr. Polecam wam tę niezwykłą podróż, bo obok “Farmagedonu” to zdecydowanie jedna z książek wartych poświęconego czasu i skarbnica wiedzy historycznej.

Pisarka popularnonaukowa Marta Zaraska  rozwiązuje w Mięsoholikach, jak to sama określa, „mięsną łamigłówkę”, wyjaśniając, dlaczego nasza miłość do mięsa trwa pomimo jego szkodliwego działania. Autorka zabiera nas w fascynującą podróż dookoła świata po różnych kulturach spożywania mięsa, pokazując niezwykłe restauracje mięsne w Indiach, składanie ofiar ze zwierząt w świątyniach w Beninie oraz laboratoria w Holandii, gdzie mięso hodowane jest w szalkach Petriego. Badając potężny wpływ ewolucji i działania mięsnego lobby, budowę genetyczną człowieka oraz tradycje naszych pramatek, Zaraska ujawnia oddziaływanie sił, które sprawiają, że wciąż trwamy w uzależnieniu od zwierzęcego białka. Mięsoholicy to książka dla każdego, od zagorzałych mięsożerców po zdeklarowanych wegan. Opisuje jedną z najtrwalszych ludzkich tradycji, ostatecznie wyjaśniając, dlaczego w dającej się przewidzieć przyszłości konsumpcja mięsa wciąż będzie wpływać na nasze organizmy i otaczający nas świat.

Opis wydawcy

7
PHILIP LYMBERY & ISABEL OAKESHOTT “FARMAGEDON”

Skoro już przy mięsie jesteśmy, to nie może na liście zabraknąć tej książki. Napisana została przez aktywistę weganina i mięsożerną dziennikarkę, więc gwarantuje balans między radykalizem wegańskim, a pochwałą mięsożerności. Chyba największą wartością tej książki, oprócz oczywiście pokazania, jak wygląda hodowla mięsa w różnych częściach świata, jest postawienie tezy, że chcieliśmy dobrze, ale spieprzyliśmy. No i pytanie, czy coś teraz można z tym jeszcze zrobić, żeby naprawić. I co my, konsumenci, możemy zrobić, żeby nie psuć jeszcze bardziej. Lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce wiedzieć, jak powstaje jego jedzenie. I się nie boi prawdy!

Przez 3 lata Philip Lymbery podróżował po świecie i przyglądał się temu, jak wygląda „od kuchni” przemysłowa hodowla zwierząt i jak wpływa ona na ludzi, zwierzęta i planetę. Lymbery odwiedza m.in. fabryki w USA, Peru, Chinach i Meksyku. Pokazuje, jak umyślnie pogarszana jest jakość jedzenia, które trafia na nasze stoły: od sztucznego przyspieszania wzrostu zwierząt, poprzez używanie ogromnych ilości środków chemicznych, antybiotyków i leków hormonalnych, po nadprodukcję zboża na paszę.

Autor nie zostawia jednak czytelnika wyłącznie z bulwersującym obrazem przemysłu żywieniowego – pokazuje, jak w prosty sposób każdy konsument może uchronić się przed jedzeniem mięsa, jajek i mleka pozyskiwanych w tak skandaliczny sposób.

Opis wydawcy

8
STEFANO LIBERTI “WŁADCY JEDZENIA”

Jeśli kochacie pomidorówkę, tofu, wieprzowinę i tuńczyka w puszce, to ta książka może wam trochę w tej miłości namieszać. Autor pokazuje w niej jak naprawdę wygląda produkcja wieprzowiny (tutaj głównie w Chinach i w USA, ale to do nas też może przyjść), jak pokręcony jest biznes uprawy soi (bo ona wcale nie na tofu idzie, tylko na tofu dla zwierząt), jak rujnuje się wody, żeby wpakować tuńczyka do puszki, no i na koniec – wojna o pomidory. Bardzo otwierająca oczy książka. Trochę dziwny zestaw “produktów”, ale jeśli ktoś nie chce sobie obrzydzić jedzenia wszystkiego, tylko woli małymi dawkami, to warto zacząć od tej książki. Zwłaszcza, że większość z tych praktyk nie dotyczy (jeszcze) Polski.

Produkcja żywności to dziś potężny, niezwykle dochodowy biznes, który krok po kroku przejmują międzynarodowe koncerny spożywcze i wielkie grupy finansowe. Przedsiębiorstwa-szarańcze wytwarzają jedzenie na masową skalę jak najmniejszym kosztem. Za nic mają zasoby naturalne czy konsekwencje, jakie ponoszą lokalne społeczności. Zniszczywszy jedno miejsce, przenoszą się gdzie indziej, dokładnie tak, jak robi to stado szarańczy. Ich jedynym celem jest szybki zysk.

Po latach dziennikarskiego śledztwa autor książki ostrzega: obecny system żywnościowy jest nie do utrzymania. Zasoby naszej planety kiedyś się skończą. Pora uświadomić sobie, gdzie, jak i przez kogo produkowane jest jedzenie, które trafia na nasze stoły. I rozważyćzmianę nawyków żywieniowych.

Opis wydawcy

9
MARTA SAPAŁA “NA MARNE”

W tym reportażu temat marnowania jedzenie został pokazany w taki sposób, jakby się czytało jakiś kryminał. Do dziś gdzieś mi siedzi w głowie historia jednego z bohaterów, który niechcący spalił Biedronkę, bo skipował po śmietnikach. Ale to nie o freeganizmie jest wcale. Nie tylko o nim. Jest też o tym, że kiedy w jednym miejscu jedzenia jest za dużo, to zawsze w innym jest go za mało. Jest o tym, jak sobie nie radzimy z zakupami. O tym jak ci, którzy powinni dbać o dobro planety i innych ludzi, myślą raczej o zyskach. Zdecydowanie jest to jak dotąd najlepsza książka na temat marnowania żywności. I choćby dla poszerzenia horyzontów warto ją przeczytać. Nie trzeba od razu robić rachunku sumienia.

Marta Sapała rozmawia z ludźmi, którzy żywią się tym, co znajdą w śmietnikach, zagląda do kompostowników i kuchennych szafek swoich rozmówców, szpera w kontenerach przy dyskontach spożywczych, oddaje głos ludziom bez domu i tym, którzy oszczędzanie mają we krwi. Odwiedza miejsca, w których powstaje żywność, i te, w których kończy się jej droga. Zagląda do magazynów w supermarketach i bankach żywności. Ludzkie portrety splata ze statystykami i opiniami ekspertów. Nie boi się również podawać w wątpliwość powtarzanych w mediach obiegowych opinii dotyczących marnotrawstwa.

Opis wydawcy

10
WITOLD SZABŁOWSKI “JAK NAKARMIĆ DYKTATORA”

To jest książka, po której nie wiadomo, czego się spodziewać. Ja myślałam, że to będą jakieś takie suche wywiady z kucharzami, ale się okazało, że te opowieści zmieniły zupełnie moje postrzeganie wielu dramatycznych historii. Nie żebym nagle zaczęła popierać działania któregokolwiek z dyktatorów, ale to spojrzenie od kuchni pokazało mi trochę bardziej ludzką twarz całego tego okrucieństwa. Bo przy stole w pewnym sensie wszyscy jesteśmy tacy sami – lubimy dobry smak i chcemy dobrze zjeść. I jeszcze się nie otruć. bardzo ciekawa książka, zwłaszcza dla miłośników historii, podróży i niecodziennych historii.

Ps. Jedna lekcja, jakiej można się od dyktatorów nauczyć jest taka, żeby mieć swój własny ogród warzywny i dostęp do produktów, które wiemy, skąd pochodzą. Może nie dlatego, że ktoś może nas chcieć zabić, ale dlatego, że nigdy nie wiadomo, co się wydarzy – czy będzie jedzenie w sklepach. A jedzenie dobrze by było jednak mieć. Nie tylko gdy jest się dyktatorem.

Co mogą powiedzieć o historii ci, którzy gotowali w jej kluczowych momentach? Co bulgotało w garnkach, kiedy ważyły się losy świata? Co dostrzegli kątem oka kucharze, którzy wtedy pilnowali, by nie przypalił się ryż, nie wykipiało mleko, nie zwęglił się kotlet albo nie ulała woda z kartofli? Co zjadł Saddam Husajn, gdy już wydał rozkaz, by zagazować dziesiątki tysięcy Kurdów? A co jadł Pol Pot w czasie, gdy niemal dwa miliony Khmerów umierały z głodu? I wreszcie: czy jedzenie wpływało na ich politykę? A może któryś z kucharzy, korzystając z magii, jaka towarzyszy jedzeniu, też zaczął na nią wpływać? Szabłowski przez kilka lat szukał po całym świecie kucharzy Fidela Castro, Pol Pota, Saddama Husajna i innych satrapów. Notował i opowieści, i przepisy. Tak powstała intrygująca opowieść o historii widzianej przez kuchenne drzwi; niezwykły mariaż reportażu z książką kucharską.

Opis wydawcy

Dodaj komentarz