PRZEPISY Z SIECI: BEZGLUTENOWY CHLEB GRYCZANY OD THERAPEUTIC MAMY ORAZ MOJE Z NIM EKSPERYMENTY

Z zasady nie oglądam filmów o gotowaniu, jakąś mam chyba traumę z dzieciństwa, bo gdy w telewizorze leciał jakiś program kulinarny, to ja nigdy nie mogłam zdążyć zanotować składników. Wtedy nie było jeszcze internetu i innych dekoderów z opcją nagrywania, nie można było sobie zapauzować albo puścić jeszcze raz. Ale dla Therapeutic Mamy robię wyjątek.

Kiedy zrobiłam ten chleb gryczany, to poczułam, że chciałabym o nim napisać i się tym przepisem podzielić. Chwilę później pomyślałam, że w sumie to mi brakuje takich “recenzji” przepisów, wzajemnego dzielenia się refleksjami między blogerami. Są oczywiście komentarze pod postami, ale to nie to samo. Mnie się nigdy nie chce ich czytać. Pomyślałam więc, że będę czasem tak oficjalnie komentować na blogu wybrane przepisy. Oraz dzielić się moimi doświadczeniami i refleksjami.

Traumatyczne gotowanie na ekranie

Z zasady nie oglądam filmów o gotowaniu, jakąś mam chyba traumę z dzieciństwa, bo gdy w telewizorze leciał jakiś program kulinarny, to ja nigdy nie mogłam zdążyć zanotować składników. Wtedy nie było jeszcze internetu i innych dekoderów z opcją nagrywania, nie można było sobie zapauzować albo puścić jeszcze raz.

Ale Therapeutic Mama jest wyjątkiem. Bo to jest tak barwna i autentyczna postać, że oglądanie jej filmów jest czystą przyjemnością. I jeszcze jest w nich dystans i poczucie humoru, a tych cech ze świecą szukać wśród blogerów i youtuberów kulinarnych – jakby to gotowanie to była jakaś najbardziej poważna czynność na świecie. Therapeutic Mama nie boi się też używania przypraw, więc zdecydowanie jest z mojej drużyny.

Ten chleb gryczany zasługuje na pięć gwiazdek. To chyba pierwszy przepis, w którym łyżeczka soli to jest taka ilość, że się prawie z tej łyżeczki wysypuje. I to jest jedyna słuszna opcja. Nie wiem dlaczego ludzie tak się tej soli boją. Ja zawsze daję podwójną ilość i jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło przesolić chleba. Do refleksji.

Chleb gryczany – moje wariacje i eksperymenty

Zrobiłam ten chleb trzy razy. Za każdym razem z połowy składników (bo ja jestem jednoosobowa rodzina).

W pierwszej wersji wszystko zrobiłam tak, jak w przepisie oryginalnym. Miałam akurat fazę na rozmaryn, tak jak Therapeutic Mama, więc się nie zawahałam go użyć. Dodatek płatków drożdżowych to jest strzał w dziesiątkę, bo nie czuć aż tak bardzo smaku gryki, dużo aromatycznych przypraw też robi robotę.

W drugiej wersji moczyłam dłużej kaszę i jej potem nie płukałam, tylko odsączyłam. Dodałam trochę więcej płatków drożdżowych, bo płatków drożdżowych nigdy za dużo, słonecznik uprażyłam i dodałam więcej nasion złotego lnu (bo się pestki dyni skończyły). Wsadziłam też zamiast rozmarynu oregano i pokruszoną suszoną pokrzywę (jeszcze miałam trochę z zeszłego roku). Generalnie ja dodaję zwykle więcej przypraw niż mówią przepisy. Mam tu podobny problem jak z solą. Chleb wyszedł świetny.

W trzeciej wersji dodałam czarny sezam i czarnuszkę zamiast pestek dyni i słonecznika. Przyprawiłam mielonymi nasionami kolendry i kardamonem. Dorzuciłam trochę więcej miodu, a przed pieczeniem dodałam też namoczone przez chwilę jagody goji. Słodko-gorzki smak ostatnio bardzo do mnie przemawia. Tym razem chleb zostawiłam do wyrastania na dłużej, bo nie chciałam piec go po nocach i być może dlatego wyszedł trochę zakalcowaty. A może za krótko piekłam, bo zrobiłam eksperyment i nagrzewałam piekarnik już z chlebem w środku.

Tak więc róbcie ten chleb, jeśli macie cierpliwość czekać dwa dni. No i słuchajcie, jakie przyprawy do was wołają. A jeśli nie macie cierpliwości, to łyżeczka drożdży i godzina wyrastania (zamiast całej nocy) powinny sprawę załatwić.

Oryginalny film z przepisem od Therapetic Mamy znajdziecie TUTAJ.
#chlebgryczany #chlebbezglutenowy #bezdrożdży

Dodaj komentarz