chleb grzyczany na drożdżach

SZYBKI CHLEB GRYCZANY NA DROŻDŻACH Z MĄKĄ TEFF MOJĄ ULUBIONĄ (BEZGLUTENOWY)

Ten chleb robi się w dwie godziny, z czego większość czasu albo rośnie, albo się piecze. Gryczany ideał. Jeśli nie macie wygłodniałych grzybów w organizmie, to polecam raz na jakiś czas sobie taki chleb upiec.

Ten chleb robi się w dwie godziny, z czego większość czasu albo rośnie, albo się piecze. Gryczany ideał. Jeśli nie macie wygłodniałych grzybów w organizmie, to polecam raz na jakiś czas sobie taki chleb upiec.

Pieczenie chleba z lenistwa jest możliwe

Przychodzi taki moment w czasie izolacji pandemicznej, kiedy nagle się kończą wszystkie kasze, nie ma ryżu, pusta lodówka i bida w koszu z warzywami. Na półce tylko jest zeszłoroczny dżem z mirabelek i słoiki z mąkami. Trzeba włączyć więc kreatywność i wyczarować coś do jedzenia (i nie, nie można iść do sklepu). Moje lenistwo doprowadziło mnie w ten sposób do awaryjnego pieczenia chleba na drożdżach. I tak powstał ten oto gryczany chleb. Z mąki gryczanej, nie z kaszy. Dodałam do niego mąkę teff, którą bardzo polubiłam swego czasu – za jej orzechowy posmak i uniwersalność. A może dlatego, że pochodzi z rodziny traw (a ja zielska wszelkie lubię niezmiernie), a może dlatego, że ma mnóstwo wartości, które są mi potrzebne po prostu. Jej dodatkową supermocą jest “nawilżanie” od środka, dzięki czemu chleb z jej udziałem dłużej pozostaje wilgotny i świeży. W przypadku wypieków na drożdżach jest to supermoc podwójna.

Więcej informacji o mące teff znajdziecie TUTAJ.

CHLEB GRYCZANY NA DROŻDŻACH – PRZEPIS

SKŁADNIKI (na jedną keksówkę):
400 g mąki gryczanej (ja użyłam pełnoziarnistej, zwykła może być nawet lepsza)
100 g mąki teff
(można spróbować zamienić na mąkę z amarantusa lub mąkę pszenną – najlepiej taką zdrowszą z samopszy lub płaskurki, jeśli chleb nie musi być bezglutenowy)
100 g mąki z tapioki
(obstawiam, że inna sklejająca też da radę – ziemniaczana lub kukurydziana)
7-8 g suchych drożdży
2 łyżeczki mielonego siemienia lnianego
1 łyżeczka nasion chia
(można pominąć)
2 czubate łyżeczki soli
(nie bójmy się tej soli!)
1 łyżka miodu lub innego płynnego słodzika
ok. 600 ml wody
mak do posypania lub dowolne ziarna
WYKONANIE:
1. Wszystkie suche składniki mieszamy w misce.
2. Miód lub inny słodzik rozpuszczamy w letniej wodzie.
3. Wlewamy wodę do suchych składników i mieszamy drewnianą łyżką (można też mikserem na wolnych obrotach).
Ciasto nie jest takie rzadkie jak ciasto z kaszy gryczanej na zakwasie, ale też nie jest takie zbite jak ciasto z mąki pszennej. Powinno się dawać opornie mieszać łyżką.
4. Przykrywamy miskę ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 45 minut do wyrośnięcia.
Niby drożdżowe, więc powinno podwoić swoją objętość, ale nie liczcie na to. Będzie ok jak trochę chociaż ruszy do góry i pojawią się bąbelki powietrza.
5. “Wyrośnięte” ciasto przekładamy do foremki wysmarowanej tłuszczem i obsypanej mąką i odstawiamy na chwilę jeszcze.
6. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 stopni.
7. Chleb pieczemy przez 10 minut w 200 stopniach, następnie zmniejszamy temperaturę do 190 stopni i pieczemy jeszcze przez ok. 50 minut.
Chleb jest gotowy, kiedy ma przypieczoną skórkę i jest wilgotny, ale nie glutowaty w środku.
8. Wyjmujemy z foremki i studzimy na kratce.
Jeśli wydaje się zbyt mokry, to trzeba poczekać kilka godzin (albo noc) aż woda odparuje trochę. Jeśli jest wilgotny tak akurat, można jeść nawet jeszcze ciepły. Ja zjadłam 1/3 od razu, przyznaję bez tortur.

Dajcie znać, czy się udało i co myślicie!

A jeśli macie ochotę na więcej eksperymentów, to polecam wam chleb gryczany od Therapeutic Mamy

Dodaj komentarz