karnizm

EKO SŁOWNICZEK: KARNIZM – CZYLI O MIĘSNEJ IDEOLOGII WIDMO W NASZYCH USTAWIENIACH FABRYCZNYCH

Jak to jest, że jesteśmy w stanie zjeść krowę i świnię, a nie zjemy psa, niespecjalnie skusimy się na szczura i zapewne nas zemdli na myśl, że to, co przed chwilą wsadziliśmy do ust, było np. mózgiem kota? Jak to jest, że kiedy dziecko gania z nożem królika, to uważamy, że coś jest z nim nie tak, a kiedy dziadek zabija kurę, to jest ok? Okazuje się, że wszystko jest w głowie. Wiadomo.

Większość ludzi je mięso, bo większość ludzi je mięso.

Tobias Leenart “Jak stworzyć wegański świat”

Jak to jest, że jesteśmy w stanie zjeść krowę i świnię, a nie zjemy psa, niespecjalnie skusimy się na szczura i zapewne nas zemdli na myśl, że to, co przed chwilą wsadziliśmy do ust, było np. mózgiem kota? Jak to jest, że kiedy dziecko gania z nożem królika, to uważamy, że coś jest z nim nie tak, a kiedy dziadek zabija kurę, to jest ok? Jak to jest, że niektórzy ludzie nie wyobrażają sobie szczęśliwego życia bez mięsa, a inni poczuli się lepiej, kiedy przestali mięso jeść? Okazuje się, że wszystko jest w głowie. Wiadomo.

A w głowie jest dlatego, że nam to kiedyś ktoś do głowy wsadził. I my w to uwierzyliśmy. Tak samo jak uwierzyliśmy, że mężczyźni nie mogą płakać, a kobiety nie mogą się złościć, że jak się zajdzie w ciążę, to trzeba wziąć ślub, że nie wypada mówić o kupie, emocjach i polityce. I że kurczaki, świnie, krowy, kaczki, gęsi, króliki i ryby są po to, żeby je jeść, a psy, koty, chomiki, szczury, węże i złote rybki – po to, żeby je w domu kochać.

Lata budowania mięsnej ideologii spowodowały, że dopuszczamy do sytuacji, w której każdego dnia ponad dwieście milionów zwierząt hodowlanych kończy życie i ląduje na plastikowej tacce w supermarkecie, a przy okazji tego procederu zniszczeniu ulega ziemia, woda, powietrze i nasze zdrowie. Dlaczego jednak tak trudno nam jest potępić przemysł mięsny – pełen przemocy i władzy pieniądza, a kiedy już uznamy, że to całe mięso to zło, to tak trudno nam przejść od słów do czynów?

Niewidzialne ideologie i (nie)świadome wybory

Dr Melanie Joy przez dwadzieścia lat badała nasze mięsne wybory pod kątem psychologicznym, społecznym i kulturowym. Zastanawiała się, jak to jest, że śmierć zwierząt, które hoduje się tylko po to, żeby je szybko zabić i zjeść, nie wywołuje w nas żadnego sprzeciwu, ani nawet wątpliwości. Że wkładając burgera do ust w ogóle się nad tym nie zastanawiamy. Że nic nie czujemy w związku z tym, że właśnie zjadamy zwierzę, które kiedyś było tak samo żywe, jak nasz ukochany pies czy kot.

W wyniku wieloletnich badań dr Joy stworzyła określenie “carnism”, które opisuje ideologię przeciwną do ideologii weganizmu. Słowo carnism ma swoje korzenie w łacinie (carnis = ciało, mięso), w języku polskim chyba trochę za bardzo jest zbliżone do słowa kara, żeby było chwytliwe, ale może się jednak zadomowi albo pojawi się inne. Ja na przykład lubię słowo mięsarianizm. O co jednak chodzi z tym karnizmem?


Według dr Melanie Joy istnieje niewidzialna ideologia, która warunkuje ludzi do zjadania określonych gatunków zwierząt, zaś inne uważamy za niejadalne, a wręcz obrzydliwe. I tak jak weganizm jest ideologią opartą na wierzeniu, że zwierzęta zasługują na szacunek, wolność i godne życie, a nasze żywieniowe wybory nie powinny przyczyniać się do ich cierpienia, tak karnizm jest ideologią, w której istnieje ciche przyzwolenie, aby niektóre gatunki zwierząt hodować, zabijać i jeść. No proste jak budowa cepa. W różnych miejscach na ziemi zmieniają się tylko zwierzęta na liście jadalnych i niejadalnych. Ideologia karnizmu wydaje się jednak globalnie uniwersalna.


Zarówno karnizm, jak i wegetarianizm czy weganizm opierają się na naszych przekonaniach i wyborach. Wyborach, które manifestujemy każdego dnia i które są z nami, gdy siadamy z rodziną do wspólnego stołu. Bo tak naprawdę każde działanie, które nie jest dla nas koniecznością, jest wyborem i wynika z jakiegoś naszego systemu wierzeń. Problem w tym, że nie do końca mamy świadomość naszych mięsnych wyborów. Weganizm wydaje się być wyborem o wiele bardziej świadomym. Choćby dlatego, że stojąca za nim ideologia została nazwana. Natomiast w przypadku mięsożerności, nasz wybór rzadko jest poprzedzony jakąkolwiek refleksją i świadomą decyzją. Ideologia karnizmu jest ustawieniem fabrycznym. Nie używa się też nazwy karnizm, więc cały system jest trudniejszy do zauważenia. Ale kiedy przy stole zasiądzie weganin i mięsarianin, to każda z tych osób jest “wyznawcą” jakiejś jedzeniowej ideologii. A weganin przy stole dodatkowo sprawia, że ta wbudowana ideologia karnizmu nagle zostaje oświetlona reflektorem.

Wielu aktywistów wegańskich opowiadało o tym, jak w pewnym momencie coś im dało do myślenia i po przeprowadzeniu głębszej analizy uznawali, że coś jest z tym wbudowanym karnizmem mocno nie halo. Mówi też o tym między innymi Earthling Ed (na obrazku poniżej) w swojej poruszającej przemowie dla studentów.

Czy ja chcę zjeść tego kotleta czy jem go, bo nie wypada odmówić?

Jeśli mieliście w swoim życiu jakieś doświadczenie z terapią/rozwojem osobistym, to być może wiecie, że kiedy zaczynamy być bardziej uważni na siebie i swoje potrzeby, często okazuje się, że wiele rzeczy, w które wierzymy i które robimy, to są rzeczy bardzo nie nasze – oparte na wszelkich “wypada”, “muszę”, “powinnam/powinienem”, “to i tak nic nie da”, “taki los”, itp. Jak to się ma do jedzenia mięsa?

Ano tak, że przekonanie, iż kurczak, świnia, krowa, kaczka czy ryba są jadalne, a zabieranie zwierzętom mleka, jajek i miodu jest naszym prawem, stało się społecznie akceptowalną normą. Dlatego w pewnym momencie przestaliśmy traktować jedzenie mięsa jako wybór. Jedzenie mięsa stało się oczywistością i zostało nam przedstawione jako prawda objawiona. Jedna z uniwersalnych prawd funkcjonowania świata. Współczesna norma.

Dodatkowo karnizm jest ideologią mocno zinstytucjonalizowaną, wspieraną przez polityków, służbę zdrowia, system edukacji i kościół. Więc nic dziwnego, że mocno wżarł się już w społeczny fundament każdego państwa.

W dzisiejszym świecie co prawda trochę łatwiej jest zostać weganinem lub weganką, bo te normy zaczynają się trochę zmieniać. Jest też większy wybór produktów wegańskich, większa świadomość wpływu diety na zdrowie i klimat. Mimo to nadal większość ludzi je mięso i je go coraz więcej. Dlaczego więc wciąż wyznajemy tę brutalną ideologię?

Być może dlatego, że w karnizmie mechanizmów zakłócających nasz kontakt z rzeczywistością jest więcej.

Live z dojenia krowy i instastory z kurnika – medialna strona karnizmu

Dr Joy uważa, że ideologie takie jak karnizm stoją w sprzeczności z podstawowymi wartościami człowieka, Są nimi: współczucie, sprawiedliwość, autentyczność i uczciwość. Dlatego przemysł mięsny używa mechanizmów obronnych – zakłócających nasz kontakt z tymi wartościami – żebyśmy:

  • nie myśleli za dużo
  • nie widzieli za dużo
  • nie odczuwali za dużo

Jednym ze sposobów na zakłócenie kontaktu z naszymi wartościami jest spowodowanie wyparcia faktów, które mogłyby wywołać jakieś refleksje i emocje. Przemysł mięsny jest chyba jednym z najbardziej niedostępnych i niewidzialnych gałęzi przemysłu. Możemy przejechać całą Polskę wzdłuż i wszerz i nie zauważyć ani jednego cierpiącego zwierzęcia. A tym samym nadal mieć wyobrażenie, że ten kurczak na talerzu, to jest ten sam kurczak, który biega na wsi po podwórku. Nie bez powodu rzeźnie, ubojnie i masowe hodowle zwierząt zamknięte są w wielkich białych halach, do których wstępu zwykły śmiertelnik nie ma. Nagrywane potajemnie filmy czasem trafiają do internetu, ale to za mało, żeby ludzi skonfrontować z wartościami. Odcinek serialu “Jak to jest zrobione” o parówkach nie zaczyna się od pokazania zarzynania świni, tylko od momentu, w którym mięso trafia do fabryki. Żebyśmy nie widzieli za dużo cierpienia.

W wiadomościach nie mówi się, że w każdym tygodniu tylko na lądzie półtora miliarda zwierząt zostaje zabitych na mięso. Jeśli media mówią o jakiejś aferze w ubojni, to prędzej będzie to afera związana z praniem brudnych pieniędzy, a nie mordowaniem i torturowaniem zwierząt. Nie przeczytamy na stronie głównej Onetu, że 80% antybiotyków, produkowanych przez firmy farmaceutyczne, przeznaczone jest dla zwierząt hodowlanych. Żadna rzeźnia nie ma swojego fanpage’a na facebooku, a hodowcy nie wrzucają instastory z kurnika, nie pokazują jak wygląda przemysłowe dojenie krowy, jak krzyczą świnie, kiedy jadą na rzeź.

Nic z tych rzeczy nie zobaczymy na temat produkcji mięsa. Bo produkcja mięsa jest pilnie strzeżoną tajemnicą. Do tego stopnia, że w USA w wielu stanach zakazane jest filmowanie zakładów mięsnych nawet z zewnątrz. No ale jednak coś do nas dociera. Coś widzimy. Czasem się nawet tym na chwilę przejmiemy. Żeby zatem cały wysiłek nie poszedł na marne, trzeba użyć jeszcze kolejnych środków ochronnych dla mięsnej ideologii.

Pisanie usprawiedliwień, czyli 3N karnizmu

Wg dr. Joy istnieją trzy główne filary, które są podstawą systemu wierzeń w karnizmie i które nam się wbija do głowy, usprawiedliwiając całe zło, które dzieje się za sprawą przemysłowej hodowli zwierząt:

  1. Jedzenia mięsa jest NORMALNE
  2. Jedzenie mięsa jest NATURALNE
  3. Jedzenie mięsa jest NIEZBĘDNE

Nie trzeba daleko szukać, aby znaleźć podobne mechanizmy funkcjonujące w innego rodzaju ideologiach. Wystarczy posłuchać, co na temat rodziny mają do powiedzenia księża i prawicowi politycy. Małżeństwo kobiety i mężczyzny jest przecież normalne, naturalne i niezbędne. Do niedawna patriarchat też był postrzegany jako normalny, naturalny i niezbędny. Rasizm, nacjonalizm, ksenofobia też “bronią” tego, co normalne, naturalne i niezbędne.

W przypadku karnizmu dodatkowo mocnym usprawiedliwieniem jest to ostatnie, które przekonuje nas, że mięso jest nam potrzebne. Choć w większości przypadków nie jest. A na pewno nie w takich ilościach, jakie są produkowane. “Pij mleko, będziesz wielki” to jedno z takich piorących mózg haseł, które stworzone zostało przez karnistyczny system. Wesołe reklamy batoników z mleczną wkładką mówią nam, że przetworzone mleko jest zdrowe. A panujące od lat przekonanie, że mięso daje siłę, chyba słyszał w dzieciństwie każdy z nas.

Refleksja na dobry początek

Dr Melanie Joy w swojej teorii zauważa jednak jakiś pozytyw. Optymistycznie twierdzi, że fakt, iż karnizm używa aż tak wielu mechanizmów fałszujących obraz rzeczywistości, aby mógł istnieć, daje nadzieję. Sprawiedliwość, autentyczność, prawda i empatia są dla nas w końcu ważne, a karnizm działa tylko wtedy, gdy te wartości wypieramy i ignorujemy fakty. Aby więc przejść od “normalne, naturalne, niezbędne” do “niesprawiedliwe, nienaturalne i niepotrzebne” czasem wystarczy po prostu odrobina świadomości. Bo tylko dzięki niej możemy mieć wolny wybór i wpływ na świat, który nas otacza.

Może więc warto się czasem z tą mięsną prawdą zmierzyć i zastanowić, czy ta ideologia nam pasuje czy nie do końca. Co jesteśmy w stanie tolerować, a co rozregulowuje nasz moralny kompas. Zostawiam do refleksji.


Dłuższy wykład dr Melanie Joy na temat karnizmu znajdziecie TUTAJ.
Sprawdź też, czy grozi Ci weganizm w moim psychoteście na wesoło.

Dodaj komentarz