męski weganin

JAK OGRANICZYĆ SPOŻYCIE MIĘSA I NIE STRACIĆ W OCZACH ŚWIATA SWEJ MĘSKOŚCI – PORADNIK DO CZYTANIA Z DYSTANSEM

Przeprowadzone w USA badania na wybranej grupie mięsożernych mężczyzn pokazały, że ponad połowa badanych (czy też jak mówi babcia: większe pół), nawet jeśli chciałaby ograniczyć spożycie mięsa, to boi się, że przez to straci w oczach innych na atrakcyjności. Postanowiłam więc wyjść tym biednym zagubionym wrażliwym mężczyznom na przeciw i stworzyć instrukcję przetrwania.

Zachciało się jakichś dziwactw ludziom i już nawet faceci zaczynają się zastanawiać, jak ograniczyć spożycie mięsa. Albo już to robią. A części z nich tak pada na mózg, że w ogóle całkiem przechodzą na weganizm. A przecież taki facet, który nie je mięsa, to nie dość, że nie ma nadwagi i nadciśnienia (a to bardzo niepopularne – czytaj: niemęskie – w naszym społeczeństwie), to jeszcze jest wrażliwy, emocjonalny, empatyczny i – co gorsze – zastanawia się nad swoimi wyborami (czytaj: myśli i jest świadomy). Niektórzy to nawet od tego weganizmu przestają mieć problemy z erekcją. I w dodatku zaczynają lepiej pachnieć (ładnie, jak taka baba). No dramat. Kryzys męskości na całej linii.

Może dodam tutaj, zanim będzie za późno, że to jest post z cyklu “sarkazm czy ironia”, więc przedstawionych w tym tekście słów nie należy odczytywać dosłownie oraz wskazany jest duży dystans. Do siebie zwłaszcza.

Statystyczny kryptoweganin

Nic więc dziwnego, że w społeczności wegańskiej odsetek wegan jest o wiele mniejszy niż odsetek weganek. Kto by szanował takiego faceta, który rozczula się nad losem zwierząt, wierzy w kryzys klimatyczny i nie wcina 50-centymetrowych kebsów po imprezie nad ranem (co najwyżej zamówi jakiegoś babskiego falafla). Kto by się chciał z takim zadawać? Chyba tylko jakieś zdziczałe weganki albo lewicowi geje aktywiści.

Pewnie nawet i te radykalne weganki po cichu wzdychają do panów z poniższej reklamy (choć w grupach dla wegan na fejsie piszą, że kręcą je faceci zdrowi, świadomi i wrażliwi).

Kto by nie poleciał na takich śpiewających wandali? Której dziewczynie by się nie zrobiło mokro w majtkach, gdyby facet zabrał ją na randkę do Burger Kinga. A potem, odprowadzając do domu, zrzucił jakiś samochód z wiaduktu, krzycząc przy tym “Jestem mężczyzną!”. Aż się chce zaśpiewać razem z Danutą Rinn:

Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy,
Orły, sokoły, herosy?
Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów
Gdzie te chłopy, gdzie?

Strachy na lachy

Przeprowadzone w USA badania na wybranej grupie mięsożernych mężczyzn pokazały, że ponad połowa badanych (czy też jak mówi babcia: większe pół), nawet jeśli chciałaby ograniczyć spożycie mięsa, to boi się, że przez to straci w oczach innych na atrakcyjności. Co prawda było to badanie na Amerykanach, którzy są tak mięsożerni i śmieciożerni, że Polacy przy nich to są niemalże pół-weganami (żeby nie mówić “pół-kobietami”). No ale mimo wszystko wynik ten pokazuje, że problem – choć w różnym nasileniu – w męskich głowach istnieje. To akurat był akapit na serio.

Postanowiłam więc wyjść tym biednym zagubionym mężczyznom na przeciw i stworzyć instrukcję przetrwania. No bo nie każdy, komu życie zwierząt, los planety i/lub własne zdrowie są drogie, od razu musi wystawiać swoje ego na próbę albo rzucać się w codzienny wege aktywizm. To nie jest prosta transformacja. Poniższe kamuflaże można też stosować po przejściu na dietę całkiem wegańską (ale trzeba wtedy zastosować raczej wszystkie punkty)

Jak zatem ograniczyć spożycie mięsa (albo nawet przejść na weganizm), żeby świat nie odkrył twojego nowego (zniewieściałego) stylu życia?

Wygląd zewnętrzny

  • Zamień trampki na buty ze sztucznej skóry i opowiadaj wszystkim dookoła, jakie super 100% skórzane buty wyczaiłeś na promocji. Dla niepoznaki możesz podwoić wydaną kwotę.
  • Kup zegarek z paskiem ze sztucznej skóry i opowiadaj wszystkim, jaki super 100% skórzany zegarek wyczaiłeś na promocji. Dla niepoznaki możesz podwoić wydaną kwotę.
  • Zapuść brodę. Broda drwala może nie zrobi z ciebie prawdziwego mężczyzny, ale wielu osobom drwal się kojarzy z siekierą. A siekiera się kojarzy z siłą. Tak, tą siłą, której wszyscy myślą, że nie masz, bo nie jesz wystarczającej ilości mięsa.
  • Przytyj. Żeby nie było wątpliwości. Zdrowa dieta roślinna zwykle powoduje, że tracimy na wadze (jeśli mamy za dużo zbędnych kilogramów). Ale dopóki nie poczujesz się pewnie ze swoimi wyborami, możesz zastąpić mięso węglowodanami prostymi – cukrem, chlebem, makaronami, frytkami i olejem Bartkiem. Na zbędne kilogramy trochę słodyczy też nie zaszkodzi. Dzięki temu nikt nie pomyśli, że jesteś zdrowym weganinem albo ograniczasz mięso. Może ciało trochę cię znienawidzi, ale chociaż sumienie i zwierzęta będą ci wdzięczne.
  • Jeśli jednak mimo wszystko szanujesz swoje ciało i chcesz być zdrowy, to wykup karnet na siłownię, zaopatrz się w białko konopne lub inne wegańskie (nie zapomnij przesypać do pojemnika z napisem “białko serwatkowe” jak będziesz strzelał fotę na insta) i zrób trochę masy. Weganie to w końcu wygłodniali chudzielcy, więc mięśnie są świetną zasłoną dymną. W dodatku nawet jak ci się wymsknie coś o twoim ograniczaniu spożycia mięsa, to i tak ci nikt nie uwierzy. No chyba że jest weganinem albo widział film “The Game Changers”.
  • Jeśli masz długie włosy – obetnij je. Jeśli nie masz włosów – zapuść trochę. Wszak wszyscy hipisowscy weganie są albo łysi albo mają długie włosy. Lepiej nie ryzykować skojarzeń.
  • Ubieraj się w ubrania trochę za duże. Obcisłe koszulki albo spodnie rurki mogą się ludziom kojarzyć z gejami. A wiadomo, że każdy weganin to gej, więc zapewne też każdy gej to weganin.

Zachowania społeczne

  • Jeśli pijesz alkohol w samotności, to się tym nie chwal. Niektórzy twierdzą, że od braku mięsa się wpada w depresję, więc jeszcze ktoś mógłby połączyć fakty. Jeśli w towarzystwie zdarzy ci się po pijaku coś przebąknąć o diecie roślinnej, to spokojnie rano możesz to wyśmiać. Po pijaku się nie liczy.
  • Na grillu pełnym kiełbas i kaszanek mów, że właśnie byłeś na obiedzie u mamy i tak się obżarłeś zrazami, że już nic nie zmieścisz. No może trochę sałatki, bo u mamy nie było, a to takie babskie jedzenie, więc jeszcze wejdzie. Nie zapomnij najeść się przed grillem (niekoniecznie zrazami u mamy).
  • Na randki nie umawiaj się do restauracji, dopóki nie będziesz miał pewności, że dziewczynę kręcą weganie. Może pójść łatwiej, jeśli sama jest weganką. W przeciwnym razie może się okazać, że w karcie nie będzie nic bezmięsnego, a laska wybrała na spotkanie burgerownię albo jakiś steak house, bo myślała, że tobie się spodoba.

Rodzina

Rodzina jest najtrudniejsza do przechytrzenia. Ale też, jeśli nie miałeś jakiegoś mocno spieprzonego dzieciństwa i nikt ci całe życie nie wmawiał, że “co z ciebie za facet” albo widzisz się z rodziną raz do roku, to możesz spokojnie się nie przejmować i nie wchodzić w dyskusje. Nie oznacza to, że trzeba od razu się poddawać i robić wegański coming out.

  • Na obiedzie u mamy mów, że właśnie byłeś u znajomego i jego żona podała całego pieczonego kurczaka/kaczkę/królika, którego zjedliście we dwójkę i teraz już chyba tylko możesz zmieścić jakieś warzywa. Jeśli często bywasz u mamy na obiedzie, możesz być zmuszony od czasu do czasu dla niepoznaki zjeść kawałek mięsa. Albo niestety przyznać się do swojej nowej ułomności i liczyć, że rodzina zaakceptuje cię takim, jaki jesteś.
  • Słoiki z rosołem i pojemniczki z kotletami od mamy zawoź po drodze do domu do najbliższej Jadłodzielni. Albo do innej społecznej lodówki. Tym sposobem mama będzie szczęśliwa, potrzebujący się najedzą, a ty będziesz miał czyste sumienie.
  • Na rodzinnym obiedzie w większym gronie (typu święta) możesz wspomnieć coś o wysokim ciśnieniu albo problemach z cukrem, wątrobą, zgagą, itp. Wtedy na pewno ktoś podchwyci temat chorób i nie będzie patrzył na twój talerz. A nawet jeśli, to mów, że po mięsie ostatnio boli cię trzustka i masz zgagę. W najgorszym razie dostaniesz od wujka Rennie. Ta metoda zadziała też w trudnych momentach na obiedzie u mamy. Choć tu istnieje ryzyko, że na następnym obiedzie dostaniesz gotowanego kurczaka zamiast smażonego schabowego.

Ja wiem, że kłamstwo ma krótkie nogi i że w ogóle nie wypada kłamać. Ale może takie małe kłamstwa są mimo wszystko lepsze od zabijania zwierząt.


Jeśli jednak nie jesteś jeszcze gotowy na ograniczenie konsumpcji zwierząt, to polecam zrobić test “Czy grozi ci weganizm” (też jest na wesoło).

Dodaj komentarz